Za nami kolejny miesiąc miodowy

27/06/2018

W moim całym życiu nie miałem takiej sytuacji jak z K. Wynika to pewnie stąd, że oboje jesteśmy bezkonfliktowi i bardzo dużo rozmawiamy. Tak czy siak zazwyczaj bywało w moim życiu tak, że gdy byłem z kimś to po chwili zainteresowanie tą osobą malało. Dotyczyło to niemal wszystkich aspektów bycia z kimś. Z K jest totalnie na odwrót. Czym więcej spędzamy ze sobą czasu, czym więcej robimy razem rzeczy tym moje uczucie do niej rośnie. I to jest przepiękne uważam. Nie znałem tego wcześniej...

 

Za nami kolejny miesiąc miodowy. I tak jak maj spędziliśmy cały na wyjazdach, tak czerwiec byliśmy na miejscu w ukochanych górach. Co robiliśmy tutaj? Przede wszystkim dużo się łasiliśmy, przytualiliśmy, głaskaliśmy i rozmawialiśmy. Tak jak teraz sobie o tym myślę to w swoich objęciach spędzaliśmy średnio po 5-6h dziennie. No tak, ale w końcu jesteśmy swoimi kotami. Nawet sporo miauczymy do siebie. Śmieszny jest w tym wszystkim Felo, bo kiedy ten słodziak jest z nami i słyszy nasze "miauu" to sam robi "hau" (jak piesek).

 

Co więc robiliśmy? Chodziliśmy na grzyby, na zachody słońca, eksplorowaliśmy góry chodząc na zachody słońca i zostając tam do rana przy ognisku, urządzaliśmy domek, byliśmy na Słowacji, pływaliśmy na rowerkach wodnych czy też w jeziorze, gotowaliśmy razem, podróżowaliśmy po okolicznych terenach, odwiedzaliśmy przyjaciół, drzemaliśmy w hamakach, oglądaliśmy filmy na projektorowej ścianie odpowiednio się melanżując. Tych rzeczy było bardzo dużo i nie sposób ich tu wymienić, ale co jest pewne - uzależniliśmy się od siebie. Najpiękniejsze w tym wszystkim jest to, że przez te dwa miesiące które spędziliśmy razem, między nami nie było ani jednego konfliktu. Piękne jest to, że stworzyliśmy nijako swoistą "bańkę mydlaną" przepełnioną miłością. Do tego stopnia wypełniamy sobie czas razem, że nawet nie miałem czasu cokolwiek pisać na blogu. A ponieważ dziś jestem sam, mogę nadrobić trochę zaległości.

 

ps. byliśmy razem z Felem i K na Słowacji w Namiestowie, gdzie kilka m-cy temu z młodym spędzaliśmy Wielkanoc:)

ps2. K jest niezwykła. Wspólnie szukamy kamieni czy patyków lub innych rzeczy do dekoracji domu. Będąc razem, jesteśmy jak dwa dzikusy, których paliwem jest chęć ciągłej eksploracji. Świetną sytuację mieliśmy jakieś dwa tygodnie temu. Szukałem w necie pianki do zrobienia puf do salonu. Pianka miałaby kosztować w sumie ponad 600zł, ale razem wpaliśmy na pomysł alternatywy która nas będzie kosztowała 0zł i będzie w pełni naturalna - pufy wypełnimy sianem:)

Generalnie, gdyby jakoś określić to w jaki sposób żyjemy to "naturalnie" byłoby słowem które to najlepiej opisuje.

ps3. niesamowite jest to gdy niemal codzinnie przyjeżdżał do nas kurier i coś przywoził - skrzynie, materiały, materac, kieliszki, świece, itd. Nasz domek zaczyna wyglądać coraz piękniej. Pojawiło się w nim nawet gigantyczne 3x2m lustro na jednej ze ścian. Świetne jest to, że odbija ono widok gór, powiększając optycznie przestrzeń i czyniąc ją bardziej zieloną

ps4. w naszym domu pojawiło się bardzo dużo świec i cała masa kwiatów. To jest piękne, tego właśnie tutaj brakowało, kobiecej, wrażliwej natury, która wypełniłaby pięknem tą surową jak dotąd przestrzeń

ps5. bez wątpienia, K jest moją kropką nad "i" mojego dotychczasowego życia. Moje szczęśliwe życie było tak jakby narysowaną literką "i" (ale bez kropki). K jest jakby kropką, która dopełniła moje szczęście, wypełniając moje życie niczym ostatni, brakujący puzzel. Dziękuję, że jesteś...

ps6. nawet nie przypuszczałem, że można łasić się do kogoś 24h non stop. I nie mówię tu o seksie, tylko o czymś takim jak dotyk, bliskość. Doznania iście tantryczne:) Ostatnio byliśmy odwieźć Fela i wstąpiliśmy do ogrodu botanicznego w Miko. Spędziliśmy tam ponad 5h leżąc na kocu i patrząc w niebo. Boże, jakie to jest piękne...

ps7. K wie tak dużo o gwiazdach, planetach, wszeświecie. Uwielbiam słuchać jej opowieści gdy mówi o tym. K jest najbardziej dziką i uduchowioną osobą jaką znam. I co ważne, jest ona w tym totalnie spójna.

ps8. uwielbiam sposób w jaki się odżywiamy. Pijemy bardzo dużo wody oraz innych płynów. Do tego co rano pijemy zawsze smoothie z dodatkiem zieleniny. Na lunch zazwyczaj zjadamy sałatkę a na kolację inne, zdrowe rzeczy. Ograniczyliśmy mocno mięso, co nie oznacza, że go nie jemy, ile jemy ale lepsze jakościowo i w mniejszej ilości. Tak też robiłem gdy wróciłem z Himalajów, ale wytrzymałem z tym jakiś miesiąc. To jest to, czuję się o niebo lepiej a i moje ciało wygląda niesamowicie teraz w moim odczuciu

ps9. któregoś dnia o 18:00 popłynęliśmy rowerkiem wodnym na drugą stronę jeziora do Biedronki. A ponieważ najpierw opalaliśmy się do zachodu słońca a wracając zrobiliśmy sobie piknik na środku jeziora w blasku księżyca, do naszej chatki wróciliśmy po 6h, równo o północy

ps10. któregoś dnia szła do nas wielka burza. Razem z K postanowiliśmy wsiąć w samochód i pojechać zobaczyć jak zbliża się ona do nas. Najpierw pojechaliśmy na pasieki a później nad jezioro. I gdy tak siedzieliśmy w samochodzie, jakieś 3m od nas złamało się drzewo. Śmieszne jest to, że pół minuty wcześniej K powiedziała, że miała wizję...

ps11. któregoś wieczora zachciało nam się pojechać do Żywca pochodzić po parku. Gdy tam wylądowaliśmy usłyszeliśmy muzykę, która okazała się koncertem Smolika i Keva Fox'a. I tak oto totanie za friko, znaleźliśmy się na mega koncercie. Wszechświat nam sprzyja:)

ps12. świetne jest to, że Felo bardzo lubi K i super się dogadują. A ponieważ K jest osobą bardzo spokojną, działa na Felka kojąco przez co staje się on bardziej grzeczniejszy. Dodatkowo uwielbiam to, gdy K pokazuje Felowi naturę i proste rzecz, które bądź co bądź, większość nas dorosłych, zapomniała już i przechodzi obok nich bez zastanowienia.

 

 

 

 

 

 

 

 

Please reload

Please reload

Please reload

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now