Pamiętnik z wyprawy - Nepal, część 15/25

20/06/2017

Niedziela, ok. godz. 9:00. Wstałem tutaj jak niemal zawsze ok. 6:00. Zjadłem apple pancakes, zrobiłem herbaty do termosu i ruszyłem przed siebie. Obecnie jestem w Gunsang (3900m n.p.m)a moim celem jest dziś Lettar (4200m n.p.m). Po drodze nad Gunsang widziałem na niebie szybujące orły. Latały wysoko nad górami a ich widok zwalał z nóg. Czasami były tak blisko mnie, że słyszałem jaki odgłos wydawały ich skrzydła. Przepięknie było zobaczyć tak pięknie i dzikie zwierzęta w ich naturalnym środowisku. W wiosce nad którą one krążyły zatrzymałem się na chwilę, aby zjeść zupę czosnkową (dobrze robi na chorobę wysokościową) i wypić herbatę imbirową ze świeżo rwanego imbiru. Mniam...

Ok. godz. 15:00 przybyłem do Lettar. Wybrałem pierwszy z brzegu hotel, ale jak się później okazało to był błąd. Później zobaczyłem, że dalej w głębi wsi jest jeszcze jeden super i ciepły hotel. W moim nie było prądu a prysznic polegał na tym, że trzeba było nalać wody zimnej do miski i tak się umyć. Boże jak Ci ludzie tam żyją... Dla mnie ten hotel był moją karmą. Z plusów jego mogę wymienić to, że zamówionego jedzenia było bardzo dużo. jedyny plus. Pokoje zimne, wiało całą noc. Ciężkie warunki, ale cóż byłem w końcu na 4200m n.p.m. Kolejną dobrą sprawą było to, że nie czułem jakichkolwiek objawów choroby wysokościowej. Pewnie było to możliwe dzięki bardzo dobrej i wolnej aklimatyzacji. Tak czy siak, jutro ruszam do Thorung La Base Camp. To ostatnie miejsce gdzie można przenocować przed przełęczą. Sęk w tym, że prowadzi tam bardzo strome podejście a sam base camp jest położony na wysokości 4900 m n.p.m. Dziś więc wieczorem zaczynam jeść tabletki przeciw chorobie wysokościowej.Jutro i pojutrze wielkie dwa dni. Myślę, że szczególnie jutrzejszy dzień będzie dla mnie ważny i to jakże piekielnie ciężkie podejście.

Wieś w jakiej się zatrzymałem (Lettar) to szczególne wypiździejewo. Brakuje tutaj prądu, chatki są może 4 i tyle samo hoteli. Widać, że tutaj kończy się świat i docierają tylko Ci, którzy chcą przejść przełęcz Thorung La.

 

Jest godz. 17:00. Leżę w pokoju w ubraniu w śpiworze. Jest tak zimno, że aż mi zamarzł długopis. temperatura wynosi ok. 5 st. C. Jest mega zimno, nie ma prądu a w aparacie wyładował mi jeden z akumulatorów. Został mi tylko jeden. mam nadzieję, że w następnym obozie będzie prąd. Jest tak zimno, że z nosa leci mi woda. Pokój wygląda na solidny, ale tak na prawdę czuje się jakbym spał na dworze. Mega zimno i wietrznie. czekam aż zajdzie słońce aby zasnąć i obudzić się rano. Wtedy tak nie wieje. Pocieszający jest za to widok za oknem. Góry, piękne góry... One uczą mnie własnie teraz pokory.

 

ps. dziś widziałem Pana który na swojej głowie i plecach taszczył pod górę lodówkę. Szok. Choć trudno w to uwierzyć, on to rzeczywiście robił

ps2. dziś idąc od wsi do wsi zobaczyłem panią robiącą pranie we wspaniałym miejscu. Idealny widok. Postanowiłem więc poczekać pół godzinki, nacieszyć się tym widokiem i też tam zrobić pranie. Czad:)

 

 

 

 

 

 

  

 

 

Please reload

Please reload

Please reload

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now