Życie wypełnione miłością...

02/12/2018

Ano tak, nie ukrywam, że ostatnie kilka m-cy totalnie zapuściłem mojego "bloga". No cóż, jak się ktoś porządnie zakocha to tak już z nim jest:) Faktem jest to, że od 7 m-cy, od czasu gdy K przyszła do mojej chatki i już w niej została, moje życie uległo totalnej zmianie. To trochę tak, że do czasu pojawienia się K, moje życie było szczęśliwe, piękne i niemalże beztroskie. Miałem dobrą pracę, dużo podróżowałem, spędzałem sporo czasu z moim synkiem żyjąc w sielankowej, górskiej scenerii. Piękne i spełnione życie a do tego dużo dobrej zabawy. Nawet nie przypuszczałem że K i nasza miłość jest ostatnim elementem układanki mojego życia którego tak bardzo potrzebowałem. Wydawało mi się, że miałem już wszystko co tylko chciałem i nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego jaki byłem ślepy. Kiedyś uważałem, że "po co mi ktoś, przecież życie jako singiel jest takie mega". No tak, tak było, ale od 7 m-cy uważam, że życie z kimś kogo się bardzo kocha jest niczym wypełnienie tej całej układanki w której brakowało po prostu ostatniego, brakującego puzzla - miłości... Byłem na niego w pełni gotowy, wyszalałem się już i głośno manifestowałem, że teraz koniec zabawy, teraz czekam na coś ponad to wszystko. I stało się:)

 

Dużo mógłbym tu pisać o tym jak wygląda teraz moje, a w zasadzie nasze życie, ale to co napiszę będzie tylko niewielkim, zapamiętanym skrawkiem naszej nirwany. Podczas ostatnich 7 m-cy czułem się bowiem tak, jakby ktoś wystrzelił mnie w kosmos...

 

Dziś jest pierwsza od bardzo długiego czasu noc, której wraz z K nie spędzamy razem. Nic z tego. Dzięki temu, że nie mam przy sobie jej, mogę zrobić coś co bardzo lubiłem kiedyś robić a mianowicie - spać na dole chatki razem z Felkiem. W kominku ogień, za oknem mróz i góry, Felko przytulony obok mnie a ja w końcu mam chwilkę czasu aby coś popisać. No tak, bo jeśli normalnie 95% czasu spędzamy razem z K to nie mam czasu, aby prowadzić bloga. Nie ukrywam, tak dużo się dzieje że po prostu nie mam na to czasu. Zdecydowanie też wolę poleżeć u boku kogoś, kto tak jak ja pragnie bliskości i czułości niż pisać coś w tym czasie na komputerze. 

 

Nie tak dawno temu odebrałem wiadomość od jednej z osób które śledziły mojego bloga. Brzmiała ona tak:

"Witam :) Dlaczego cztery nowe posty które ostatnio dodałeś są puste? Są tylko tytuły, bez żadnych zdjęć i tekstu :( Uwielbiam Twojego bloga, cały miesiąc codziennie wchodziłam i sprawdzałam czy nie ma czegoś nowego :) Mam nadzieję że będziesz pisał częściej, bo naprawdę bardzo dużo radości sprawia mi czytanie Twoich tekstów. Jesteś bardzo pozytywną i inspirującą osobą. Sama chciałabym umieć tak jak Ty cieszyć się z małych rzeczy, celebrować chwile, chłonąć z otoczenia wszystkie dobre emocje. Pozdrawiam i życzę dużo szczęścia :)"

 

Długo zbieram się by coś napisać na blogu, ale czytając to co piszę, czuję, że pisanie nie idzie mi już tak płynnie jak kiedyś;) Ciężko coś pisać gdy totalnie wyszło się z wprawy;)

 

Tak czy siak w największym skrócie. Czuję się bardzo szczęśliwy w życiu osobistym. I choć życie z artystką nie jest najprostsze i totalnie nie wiem jak potoczy się ono dalej to wiem, że bardzo się kochamy i szanujemy. Przyznam szczerze, że nigdy jeszcze tak nie miałem, że czym byłem dłużej z kimś, doznawałem uczucia, że jest mi coraz lepiej i piękniej, bardziej siebie odkrywamy i poznajemy a przez to kochamy. Piękne jest też to, że oboje staramy się szukać we wszystkim kompromisów i uczyć od siebie. K spowodowała, że już nie chcę nikogo innego, że ona mi wystarczy. To jej poszukiwałem. Piękne jest to, że bardzo dużo ze sobą rozmawiamy i jesteśmy zgodni w tak wielu, wielu kwestiach...

 

Wiedz K, że kocham Cię to za mało...

Dziękuję 

 

 

 

 

Please reload

Please reload

Please reload

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now