Zwykła moja codzienność

27/06/2018

W poniedziałek rano razem z Felem opuściliśmy Międzybrodzie. Najpierw pojechaliśmy do przedszkola, gdzie dzięki uprzejmości wychowawców, udało mi się przeprowadzić slajdowisko dla dzieciaków nt. Himalajów. Mega czad i ta duma Felka. Swoją drogą zawsze podobało mi się gdy rodzice dzieci przychodzili do szkoły/przedszkola i opowiadali o swojej pracy. Gdybym był strażakiem czy policjantem byłoby to bardzo łatwe, no ale ja jestem trenerem i co takiego opowiem dzieciom, myślałem kiedyś. Aż tu nagle podczas prelekcji nt. Himalajów w Katowicach, pomyślałem "a może bym tak opowiedział dzieciakom o Himalajach?". I udało się. Jak to u mnie droga od pomysłu do realizacji jest bardzo krótka, więc poszło szybko:) Dzieciaki wytrzymały jakieś 45 min, co i tak było sporym ościągnięciem;) Felo był mega dumny i szczęśliwy, że jego tata opowiadał o swojej wyprawie. Co chwilę mi machał i słodko się uśmiechał. Uwielbiam tego słodziaka. A tak swoją drogą to moja myszka zmienia się już z dzieciaka w chłopaka i świetnie to widać. Opiszę to w którymś kolejnym wpisie.

 

 

 

Po slajdowisku pojechałem prosto do Opola. Trochę popracowałem w hotelu a wieczorem pojechałem do jednej z moich ulubionych sieci na szkolenie. 

We wtorek ruszyłem z samego rana na szkolenie do Wrocławia. Później trochę popracowałem w Ikea po czym pojechałem w okolice Gór Sowich załatwić jedną sprawę. I tak jak przez te dwa dni byłem rozbity nieco choćby dlatego, że musiałem wyjechać z domu zostawiając K samą, tak gdy tylko wjechałem w Góry Sowie poczułem jakbym odżył.

Jest coś takiego już we mnie, że nie potrafię żyć bez pięknych widoków/gór/K. Wystarczy jedna z powyższych rzeczy a od razu czuję się lepiej. I tak oto spędziłem jakieś 2h nad Jeziorem Lubachowskim niedaleko Michałkowej. Trafiłem też na mega knajpę z super jedzeniem (Fregata Pensjonat z klimatem boutiqe Hotel Restauracja Spa Apartament Zagórze Śląskie). A że pogoda była raczej słaba, z wielką ochotą zjadłem przepyszny krem z dyni. Mniam...

 

 

 

 

 

Gdy wracałem do Wrocławia na wieczorne szkolenie, moim oczom ukazał sie niezwykły zachód słońca. Przepiękna gra kolorów, chmur i okolicznych pól znowu nastroił mnie pozytywnie na resztę dnia. Niestety zdjęcia wykonane telefonem totalnie tego nie oddają

 

 

Wieczorne szkolenie zaliczone a po nim poszliśmy z ekipą sklepu na piwko. A ponieważ wszystkie kluby były zajęte, usiedliśmy z piwkami i pizzą obok galerii handlowej. Przegadaliśmy ponad 2h po czym równo o północy ruszyłem w ukochane góry. W domku byłem o 3:30. I co ciekawe, dziś rano wstałem sam z siebie obudzony śpiewem ptaków chwilę po 8:00 i od razu zabrałem się za pracę, mycie okien oraz sprzątanie samochodu. A już wieczorem jadę do K. Planujemy dziś zrobić u niej grilla z rodzicami i przyjaciółmi. Brawo:) Nareszcie znowu się zobaczymy:)

 

 

Please reload

Please reload

Please reload

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now