Paolo Cognetti "Osiem gór". Książka godna polecenia

19/04/2018

Chwilę po dziewiętnastej wjeżdżałem w moje ukochane góry. Dojeżdżając do głównego skrzyżowania w sąsiedniej wsi zobaczyłem przepiękną panoramę z majestatyczną Górą Żar na wprost. Góry były tak bardzo zielone a widoczność tak niezwykła. Patrząc na ten piękny krajobraz poczułem się tak, jakby ktoś rozłożył przede mną wielką fototapetę, lecz to było coś znacznie więcej, te góry żyją...

 

Wieczorem skończyłem czytać wspaniałą powieść Paolo Cognetti pt. "Osiem gór". Pisałem już o niej we wcześniejszych postach, ale czuję, że chcę dopisać coś jeszcze. Książka niesamowita, napisana bardzo pięknym językiem i pokazująca to co uwielbiam w życiu - naturę, proste życie, szczęście. I tak jak ostatnio autor "pojechał" głęboką opowieścią zasłyszaną w Himalajach, tak i tym razem obudził we mnie wspomnienia tamtych gór. Pod koniec powieści możemy przeczytać jak Bruno, przyjaciel głównego bohatera oprawia martwe zwierzę. Gdy zacząłem to czytać wróciły wspomnienia a na rękach z mijesca pojawiła się gęsia skórka. Tak pamiętam to doskonale. Ten kto czyta mojego bloga też to pewnie może pamiętać a jak nie, to tutaj znajdziecie opis tego jak samemu miałem okazję uczestniczyć w identycznym "czynie" obrabiania martwego zwierzęcia, gdzieś wysoko w Himalajach.

Autor kocha góry. Autor kocha proste przyjemności blisko natury i jest to bez wątpienia coś co mnie z nim łączy. Także oboje byliśmy w Himalajach i ja również jak Paolo Cognetti, robiłem mój trekking niespiesznie, zatrzymując się we wsiach, które uznawałem za niezwykłe. Wreszcie ja także uczyłem w himalajskich szkołach dzieci z biednych wiosek języka angielskiego. Wydaje mi się, że dużo znajduję w nasz podobieństw...

 

Góry są niezwykłe i piękne. W górach jest wszystko co potrzebuję by żyć szczęśliwie. Zakochałem się w nich od pierwszego wejrzenia, od chwili gdy po raz pierwszy jakieś piętnaście lat temu pojechałem w Beskidy. Pamiętam to jak dziś, gdy powiedziałem sobie - chcę mieszkać w górach, chcę mieć tutaj swoją chatkę. Pamiętam gdy stojąc nad brzegiem jeziora nad którym mieszkam, jakieś sześć lat temu w sylwestrową noc, powiedziałem do kolegi - "jak tutaj jest pięknie, jak ja chciałbym tutaj mieszkać". I zamieszkałem...

 

Dziękuję Bogu za to, że dał mi spełnić to marzenie, jedno z największych moich marzeń w życiu. Dziękuję wszystkim nauczycielom, którzy wpłynęli na mnie, ukształtowali mnie stając na mojej drodze. Dziękuję mojemu dziecku, które jest dla mnie niewyczerpanym źródłem inspiracji i które kocham nad życie. I w końcu dziękuję Mii, która nie tylko "wysłała" do mnie tą książkę, ale przede wszystkim stała się silnym katalizatorem moich zmian i tego, że teraz jestem tu gdzie jestem. Dziękuję Wam...

 

 

 

Please reload

Please reload

Please reload

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now