Moja mandala i "Osiem gór"

16/04/2018

Jakie to jest niezwykłe uczucie, gdy czytasz pasjonującą książkę i w pewnym momencie jesteś w niej. Paolo Cognetti w powieści "Osiem gór" jeden ze swoich rozdziałów rozpoczął historią z Himalajów. Opowiada on o człowieku którego spotkał na swej drodze, który niósł na plecach wielką klatkę z kurami. Klatkę tą opierał o plecy, ale tak naprawdę niósł ją zaczepiona o głowę. Gdy to czytałem od razu przypomniał mi się mężczyzna którego spotkałem na wysokości ok. 4000 m n.p.m. który w ten sam sposób niósł do Thorong Base Camp'u na wysokości 4540 m n.p.m. lodówkę. Tak, to prawda, ten człowiek był niesamowity. Pisałem o nim już tutaj, ale dołożę jeszcze parę zdjęć, aby pokazać w czym rzecz.

 

 

 

Swoją drogą w taki sposób w Himalajach ludzie noszą różne rzeczy co możecie zobaczyć i tutaj.

 

 

Ale nie w tym rzecz jak Ci ludzie co noszą, choć na pewno jest to niesamowite. Chcę bardziej zwrócić uwagę na to, że czytając ww. książkę poczułem jakbym tam był. Autor wciągał mnie w sam środek tych pięknych i majestatycznych gór. Robił to już wcześniej pisząc choćby o flagach modlitewnych, których w Himalajach możecie znaleźć bez liku a które mam też zawieszone i w mojej chatce. Gdy jednak zacząłem czytać o ośmiu górach i mandali oszalałem. No tak, przecież coś takiego samego jest i na mojej mandali którą przywiozłem z Himalajów. Ale czad, piękna historia, zresztą przeczytajcie ją sami jeśli macie na to ochotę:)

 

 

 

 

 

 

Please reload

Please reload

Please reload

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now