To jest przepiękna książka...

10/04/2018

Wczoraj wieczorem zabrałem się za czytanie nowej książki pt. "Osiem gór". No i muszę Wam coś powiedzieć - książka po prostu wbiła mnie w łóżko. Przyznam szczerze, że nie przepadam za powieściami, ale ta jest napisana tak pięknym językiem a dodatkowo opowiada o małym chłopcu, o jego ojcu i o wielkiej miłości do gór. Na razie przeczytałem dwa rozdziały, ale jest czad...

 

Dziś rano obudziłem się sam z siebie chwilę po 7:00. A dokładnie obudziło mnie słońce wpadające przez okno mojej sypialni i odbijające się od drewnianej boazerii. Panele wręcz błyszczały w pięknym, żółtym kolorze. Jest czad pomyślałem, wstałem wcześniej i mam całą masę energii. Śniadanie zjadłem na tarasie w hamaku po czym zabrałem się pracę. W pewnym momencie słońce świeciło na tyle mocno, że nie dało się patrzeć już w ekran notebooka. Przeniosłem się więc do środka. I tak siedziałem nad prezentacją na szkolenia dla Media Marktu i Saturna do 18:00. W międzyczasie zjadłem zupkę ogórkową i podjechałem na pocztę odebrać kolejną książkę pt. "Sekretne życie drzew", kolejny bestseller. 

Chwilę po 18:00 postanowiłem przejść się na spacer. Chwilę pogadałem z sąsiadami, którzy poczęstowali mnie pysznym bimbrem i ruszyłem dalej w drogę na pasieki. Napisałem "pysznym bimbrem" choć nie lubię mocnych alkoholi, ale ten był wyjątkowo smaczny. I mocny;) Niecały kwadrans później byłem już na przepięknej polanie. Spojrzałem na jej szczyt i zauważyłem tam ok. 6 jelonków, które skubały trawę. Ale numer, pamiętam, że gdy rano leżałem w hamaku i gościłem u siebie przy tarasie na śniadaniu różne zwierzęta (to psa, kota, sikorki, zięby czy bażanta), widziałem te sarenki od siebie. Teraz postanowiłem podejść bliżej, aby zrobić im zdjęcie. Niestety nie udało mi się tego zrobić bo one spłoszone uciekły. Ale to nic, dotarłem na szczyt polany, pod piękne drzewo z ławeczką. Usiadłem i zacząłem czytać książkę. Po chwili podniosłem wzrok znad powieści, popatrzyłem przed siebie na góry, jezioro i zachodzące słońce i powiedziałem na głos "Boże ja mieszkam w raju, ten widok jest najpiękniejszy jaki widziałem w życiu. I mam go nieopodal mojej chatki. Mogę go obserwować codziennie, rano i wieczorem, kiedy tylko zechcę. Boże jakim ja jestem szczęśliwym człowiekiem. Dziękuję Ci za to...". Dokończyłem czytać rozdział, po czym zszedłem w dół nad jezioro. Tam posiedziałem nad brzegiem jeziora karmiąc kaczki i rozmawiając prze telefon ze znajomym. "Młody my żyjemy w raju, to miejsce jest niesamowite!", brzmiały wypowiadane przez mnie zdania. Młody z kolei opowiadał o tym, że się zakochał i zwariował. Buhahahh, on jest jeszcze taki młody. No cóż, ale pamiętam ten stan doskonale i cieszę się z nim jego szczęściem. Ja wiem, że na mnie też znowu przyjdzie pora. Nie wiem kiedy, ale wiem, że znowu mnie też ustrzeli strzała amora i totalnie zwariuję.

Mam w życiu wszystko czego chciałem... Ktoś kiedyś powiedział, że życie bez miłości jest straszne, ale ja mam miłość. Mam wspaniałego syna który dostaje ode mnie całe moje serce. Uwielbiam z nim też rozmawiać o przyszłości i nastawiać na to, że kiedyś pojawi się znowu ktoś ważny w moim życiu. "Felo, a pomożesz mi znaleźć jakąś niesamowitą dziewczynę? Taką która będzie..." ... chciała dzielić ze mną mój raj, żyjąc w zgodzie z naturą, ciesząc się z każdej, najmniejszej drobnostki. Taką która będzie chciała żyć tak, jakby jutro miał być jej ostatni dzień. Jak ja...

 

Ktoś kto to czyta może pomyśleć, że jestem samotny i źle mi z tym. Bzdura, totalnie tak nie jest. Kocham moje życie, uwielbiam je. Na brak powodzenia też raczej nie narzekam. Nie mam ochoty jednak się wiązać z kimś kto nie odpowiada mi w 100%. Jeśli zdecyduję się być z kimś to to musi być Petarda i to przez duże P:) Takie mam marzenie. Jak na razie wszystkie udaje mi się spełniać więc i tutaj będę czekał aż i ono się ziści;) Nawet gdyby miało to być dopiero za kilkanaście lat gdy będę żył pośród jednej z siedemnastu tysięcy indonezyjskich wysepek. Życie jest za krótkie, aby pić tanie wino. W życiu trzeba brać to co z niego jest najlepsze. Kocham życie i dziękuję Bogu z całego serca za to co mam. Dziękuję za mój raj, za moje dziecko, za moją pracę. Dziękuję za wolność, naturę i szczęście, za hamaki, projektorową ścianę, podróże, za moje auto... Buhahhah, właśnie w chwili gdy pisałem te słowa usłyszałem dźwięk powiadomienia - "ktoś nowy Cię polubił" na jednym z portali randkowych. Nawet nie wiem kto to jest, jak wygląda i kim jest. Nie mam wykupionej wersji premium, więc tego nie widzę. Nie mam jej nie dlatego, że mnie na nią nie stać, ale dlatego, że nie chcę jej mieć, bo chcę odejść jeszcze bardziej od tego co na tych portalach się często wyprawia. A może się po prostu stałem wybredny i poszukuję tej najwyższej jakości...

 

Tak czy siak chciałem podzielić się z Wami moim widokiem. Tak wygląda raj widziany moimi oczami. Mój raj:)

 

"Może matka miała rację, gdy twierdziła, że każdy z nas ma w górach swoje ulubione piętro, krajobraz który odpowiada jego duszy, miejsce gdzie czuje się najlepiej..." (Osiem gór" Paolo Cognetti)

 

 

ps. w środę rano miałem jechać do Wrocławia na nagranie materiału o naszych notebookach, ale niestety prowadzący się rozchorował i nie jadę tam. Jadę więc prosto do Wawy, gdzie wieczorem wpadam na konferencję prasową mojej partnerki w seminariach inspiracyjnych - Karoliny Pilarczyk:) Wynająłem też jakiś fajny apartamencik w samym sercu Wawy:) W czwartek bowiem chciałem pojechać pracować do nowego biura Acer, ale i ono niestety będzie zamknięte. Agencja PR będzie przygotowywała je do wieczornej parapetówki, więc szef zarządził home office a w moim przypadku będzie to Warsaw office:) Czyli jutro muszę znaleźć sobie jakieś fajne miejsce na całodniową pracę lub chillout w wieczorem czeka mnie imprezka:) W piątek wracam do siebie w góry.

A może ktoś kto jest z Wawy ma ochotę wyskoczyć dziś ze mną i poznać Karolinę?:)

 

 

 

Please reload

Please reload

Please reload

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now