Dzisiejsza wyprawa na Babią Górę:)

02/04/2018

Wczoraj wieczorem odwiedził mnie znajomy. Wpadł na piwko, ale tak daliśmy w łeb, że totalnie rozwaleni zalegliśmy spać o 4:30. Ja w łóżku na górze a on w hamaku na dole. Mega fajny wieczór, sporo inspiracji i taki niepodziewany czas:) O inspiracjach napiszę w osobnym wpisie, bo jest ich trochę:)

Dziś ok. 10:30 zadzwonił telefon, który obudził mnie ze snu. Dzwoniła moja mama "O, przepraszam, że Cię obudziłam...", "ale mamo dzięki, nic się nie stało, cieszę się, że mnie obudziłaś bo chciałem iść dzisiaj w góry". No tak, wczoraj plan był taki aby totalnie odurzyć głowę co zrobiliśmy wyśmienicie a dziś chciałem rozpocząć etap czyszczenia i medytacji, składania głowy w całość. Chwilę przed 12:00 Karol śmignął do siebie a ja wyruszyłem w kierunku Zawoi. Dziś za ambitny cel postawiłem przed sobą Babią Górę - Królową Beskidów, najwyższy szczyt o wysokości 1725 m. Nie byłem na niej jeszcze, choć często ją widzę przy dobrej widoczności, gdy jadę obok Jeziora Żywieckiego. Chwilę po 13:00 byłem już na Przełęczy Krowiarki skąd zacząłem mój trekking. O rety, ale tu śniegu!!! No czad, powiem Wam, że pogoda do chodzenia po górach była wymarzona - ciepło, słonecznie a pod butami przyjemnie skwierczący śnieg. Nie byłem na to co prawda przygotowany i nie miałem kijków a już tym bardziej raków. Kurcze, ja w życiu nie chodziłem w rakach a tutaj co drugi turysta ma je na butach:/ No tak, pod górę się jakoś idzie, ale jak będzie w dół? Droga ośnieżona, pod spodem lód a ja jedną rękę mam unieruchomioną. No dobra, idziemy, będziemy się martwili wracając jak to zrobić.

 

 

Zaczynamy ok. 1h podejściem przez las i dochodzimy do przepięknego miejsca a zarazem jednego z wierzchołków - Sokolicy (1367 m). Mega widok jest stamtąd, czad, przepiękny krajobraz i widok na masyw Babiej.

 

 

 

Poszedłem dalej dochodząc do Kępy (1521 m) i jeszcze kawałek, ale po chwili zawróciłem. Za bardzo wieje, jest już późno, nie wiem jak będzie mi się schodziło na dół, postanawiam więc zawrócić. Aby uniknąć ciężkiego i śliskiego zejścia, postanawiam z czerwonego szlaku ruszyć w dół zielonym, który później łączy się z niebieskim. Wymiękkam, praktycznie tego szlaku nie ma, jest tylko śnieg i bardzo stromo w dół, zawracam. Decyduję się wrócić tym samym szlakiem, którym wchodziłem. Momentami jest ciężko, zjeżdżam na tyłku, bo tylko tak mam szansę się nie przewrócić. Udało się, godz. 16:00, wróciłem cały i zdrowy do auta. Przez cały dzisiejszy trekking słuchałem wykładów wyciszających umysł tj. Vipassana. I pomimo tego, iż nie zdobyłem dziś szczytu to i tak bardzo się cieszę. Super pogoda (no może poza szczytem gdzie bardzo mocno wieje), słońce, ciepło, śnieg i przepiękna widoczność. Zdjęcia tylko robiłem telefonem, ale i na nich można zobaczyć jak piękny trekking dziś zaliczyłem:) Po wczorajszym tramalo-alko-x-melanżo wieczorze, dzisiejsze wyciszenie to była bajeczka:)

 

Wróciłem do chatki, wziąłem prysznic i pojechałem nad zaporę w Tresnej, do tamtejszego zajazdu na rybkę. Swoją drogą zauważyłem, że od ok. tygodnia codziennie jadam w restauracjach:) Ale leniuch ze mnie;)

 

ps. wieczorem udało mi się złapać Fela na skype, więc dzień uważam za mega udany. Znowu góry:)

ps2. a tutaj opis Babiej Góry z jednego FB: "Babia Góra - Królowa Beskidów !👑Diablak (1725 m.n.p.m.) 👉 Kilka powodów, dla których ten szczyt jest wyjątkowy: po pierwsze zalicza się Korony Gór Polski. Kolejno jest szczytem, z którego możemy obserwować panoramę Tatr jak i Beskidów a przy dobrej pogodzie widać nawet kominy z Krakowa! A co najciekawsze występuje tu piętro alpejskie, którego nie spotkamy nigdzie indziej w Beskidach poza Pilskiem. Widok z Diablaka jest wart wysiłku !"

 

 

 

 

 

Please reload

Please reload

Please reload

This site was designed with the
.com
website builder. Create your website today.
Start Now